Filled with Bluebells

Filled with Bluebells | Fotografia Ślubna Poznań

No i doczekałam się prawdziwie sielskiego wesela. Zaczęło się już od przygotowań – żadnych wizażystek , fryzjerów , tylko rodzina , przyjaciele i druhny , które czuwały nad pannâ młodâ i jej olśniewajâcym wyglâdem a ona nad nimi z butelkâ szampana. Ceremonia w małym anglikańskim kościele i muszę dodać najważniejsze – nawiedzonym przez duchy . A potem sama zabawa w zupełnej głuszy… telofonów komórkowych. Z jednej strony pastwisko, z drugiej chata drewniana, snopki siana do siedzenia a “hotel” to nic innego jak płócienne wigwamy. Atrakcjami było puszczenie latawców i gra w krykieta , do tańca przygrywała prawdziwie folkowa kapela. Na koniec trafił się nam rarytas – miejsce , w którym odbyła się nasza sesja plenerowa ,o którym można powiedzieć, że zostało zamieszkane przez wróżki i elfy – dolina “wypełniona” najbardziej błękitnymi dzwoneczkami a korony drzew jakby otulały całe to magiczne miejsce schowane przed resztâ świata. Czy muszę wspominać, że słońce też do nas zawitało i że właśnie tam cieszyliśmy się jednym z najpiękniejszych zachodów słońca. Do pełnej relacji z angielskiego wesela zapraszam do Galerii Weddings – Sam and Ali.

Well, finally I experienced a truly idyllic rustic farm wedding. It all starts from the morning preparation at the house of bride – no make-up artists, hairdressers, only family, friends and bridesmaids who watched over a beautiful Samantha and her glamorous look. And in turn she watched over them with a bottle of champagne. Next was the ceremony – in a small Anglican church, and I must say most importantly for me – rumoured to be haunted by ghosts. And then comes the party venue located in remote farm country … without phones reception or a solid floor – only grass and the big tent where the whole party took place. The landscape was outstanding – on the one hand pasture, on the other wooden barns, bundles of hay to sit and “the hotel” is nothing but tents. The highlights were flying kites and playing cricket, dancing to a true folk band. At the end we got a rarity – a place where we held our outdoor session, which if there was ever a place inhabited by fairies and elves, this would of been it! An old medieval camp filled with bluebells and the branches of trees wrapped around this magical place, appear to be protecting it from th outside world. Do I need to mention that the sun also flattered us and that is where we enjoyed one of the most beautiful sunsets. For the full story from this beautiful English wedding I invite you to visit Sam and Ali’s wedding Gallery.

Fotografia Ślubna Poznań | Let It Be Photography by Ewa Szawara

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

*

*

Anti-Spam Quiz:

Share on FacebookTweet this PostPin Images to PinterestBack to Top
W i t a m y
W e l c o m e
A r c h i v e
L i k e   U s